Ostatnio przypomniało mi się jak rok temu w Moskwie zajadałam batoniki twarogowe (mała wzmianka o nich tutaj). Oczywiście w Polsce też są już dostępne, jednak nie łatwo jest kupić dobry batonik twarogowy. Dlatego też postanowiłam zrobić swoje własne. Efekt - jak dla mnie wspaniały, wyszły delikatne, czekolada dopełnia całości. Może zamiast 100% mlecznej czekolady warto przełamać je odrobiną gorzkiej, ale dla takiego łasucha jak ja - ta wersja jest fantastyczna. Musicie koniecznie wypróbować je jak najszybciej :) Smacznego!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słodkości bez pieczenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słodkości bez pieczenia. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 9 sierpnia 2016
sobota, 4 czerwca 2016
Sernik na zimno z serków homogenizowanych
Truskawkowy sezon rozpoczęty! Trochę późno, ale cóż.. Już od jakiegoś czasu wszędzie ich pełno, ale zawsze jakoś nie po drodze mi było żeby je kupić. A że teraz akurat miałam ochotę na sernik na zimno, więc gdy tylko nadarzyła się ku temu okazja postanowiłam od razu wejść w ich posiadanie. Sernik przygotowuje się szybko, najdłużej z tego wszystkiego czeka się na tężenie galaretek. Takie ciasto bez pieczenia jest idealne dla wszystkich, którzy mają ochotę na coś słodkiego i przy okazji chcą się nieco ochłodzić. Choć dla mnie najpyszniejsze w serniku są właśnie fantastyczne, świeże truskaweczki:) Smacznego!
niedziela, 6 grudnia 2015
Tosty francuskie na słodko
Dziś niedziela, a więc zamiast przygotowywać kanapki na śniadanie, nadeszła pora na szybki posiłek, ale wymagający nieco więcej zachodu - roztrzepania jajka, pokrojenia bułki, smażenia... a wszystko po to, by w ostateczności delektować się ciepłym, słodkim smakiem rozpływających się w ustach kawałków bułki. Dla wszystkich, którzy zapomnieli o tej opcji na śniadanie - dziś przypominacz w formie przepisu. Smacznego!
poniedziałek, 13 lipca 2015
Kesari - deser z kaszy manny
Dzisiaj szybka propozycja na deser z kaszy manny. Indyjskie kesari zawiera w sobie tylko kilka składników, które należy ze sobą połączyć, i już po chwili możemy zajadać pyszny deserek. Polecam w szczególności dla zabieganych, a także dla wszystkich wielbicieli kaszy manny. Smacznego!
poniedziałek, 25 maja 2015
Ciasto Lodowiec
Dzisiaj prezentuję ciasto "Lodowiec", które nie wymaga pieczenia - dosyć niepozornie wyglądające, jednak w smaku - mogę zapewnić, że ma to coś, co sprawia, że sięgamy po kolejny kawałek. Do najlżejszych kalorycznie nie należy, ale w końcu raz na jakiś czas możemy sobie pozwolić na takie małe co nieco. Smacznego!
poniedziałek, 22 grudnia 2014
Bajaderki
Ostatnio na blogu pojawiło się kilka wpisów z poradami odnośnie pieczenia ciast (porady ogólne, biszkopt, ciasto kruche). Czasem jednak nawet najlepszej gospodyni pomimo stosowania się do rad pójdzie coś niegodnie z planem i zamiast ciasta powstanie coś na kształt ciasta, ale z zakalcem lub inną niespodzianką. Co wtedy robić? Rozpaczać, wyrzucać ciasto, umyć miski i zaczynać wszystko od nowa?? Jest to jakieś wyjście, ale jest jeszcze lepszy scenariusz, aby rozwiązać patową sytuację :) Mianowicie: BAJADERKI!!! Tak, dzięki temu niemal w każdym przypadku możemy cieszyć się pysznymi smakołykami. No i co z tego, że będzie to ciasto w nieco innej formie, niż zakładaliśmy na początku? Grunt, żeby było pysznie. A więc smacznego!
piątek, 9 maja 2014
Wafle przekładane
Czas ucieka jak szalony, dopiero co rozpoczął się maj, a tu już kolejny majowy piątek i pora na odrobinę słodyczy w to piękne popołudnie. Dziś przedstawię wafle przekładane masą z kakao i mlekiem w proszku oraz warstwą dżemu wiśniowego - taki klasyk, który u mnie w domu robi się od zawsze. Takie wafelki przygotowuje się bardzo szybko oraz, co warto zauważyć, równie szybko znikają. Smacznego!
piątek, 4 kwietnia 2014
Faworki (chrust) wg Siostry Anastazji
Moja dzisiejsza propozycja na słodki dodatek do popołudniowej, piątkowej herbaty to faworki. Nie wiem jak to wygląda u Was, ale u mnie w każdym maminym zeszycie jest przepis na te cudeńka - nierzadko jednak różniący się znacząco składnikami, proporcjami itp., dlatego też z reguły ciężko stwierdzić czy ten, który będziemy realizować będzie tym idealnym (a i oczywiście nikt nie pamięta który przepis jest najlepszy :)). Stąd też dziś postanowiłam wykorzystać przepis z książki Siostry Anastazji - i jak zwykle nie zawiodłam się. Oczywiście dla mnie najlepsze są jeszcze ciepłe, gdy zapach smażonego chrustu unosi się po całym domu, niemniej jednak na drugi dzień też są doskonałe. Niestety nie wiem jak to wygląda przez kolejne dni, bo u mnie dłużej nie dotrwały - ale myślę, że jest to doskonały sygnał do tego, że naprawdę warto je wypróbować. Smacznego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)